Dom w Łodzi

PUSTYNIA POŚRÓD MIASTA
KRÓTKA HISTORIA DOMU

Nasz dom w Łodzi jest pierwszym domem, który służy nam od momentu powstania Szkoły. W 2004 roku trwały intensywne poszukiwania lokalu, w którym mogłaby się odbywać  roczna formacja młodych. Pan Bóg chciał, że trafiliśmy na ulicę Dowborczyków 5.

Zajęliśmy czwarte piętro kamienicy, w której na niższych piętrach

znajdują się urzędy. Warunki były i są skromne. Trzeba było włożyć wiele wysiłku i trudu, aby doprowadzić do stanu używalności stare, opuszczone pomieszczenia. Dzięki życzliwości wielu dobrych ludzi i ich pomocy materialnej latem 2004 roku udało się ukończyć zasadniczą część remontu. W końcu września zaczęły się wprowadzać osoby z pierwszego rocznika DŚ…

 

Jednak prace trwały jeszcze przez 3 miesiące, już w czasie formacji. DŚ1 włączały się w pomoc przy wykończeniu wnętrza. Wstawiane były meble pochodzące od ludzi dobrej woli. Dom zaczynał pełnić swoją funkcję.

PRZEPROWADZKA

Po pieciu latach, jesienią 2009 roku wspólnota przeniosła się do dawnej plebanii przy kościele Matki Boskiej Zwycięskiej w Łodzi (ulica Łąkowa 42). Mieszkamy teraz w ładnym, zabytkowym drewnianym domu, który okazał się życzliwą siedzibą. Szósty rocznik włożył wiele wysiłków, by budynek doprowadzić do stanu użyteczności. Do tej pory (grudzień 2009) trwają jeszcze prace w części domu. Lokalizacja jest dla nas bardzo dobra – w centrum miasta, tuż przy Sanktuarium.

SPECYFIKA DOMU

„Kaplica, serce domu, będzie godna majestatu Boga po trzykroć Świętego, który zechciał rozbić tam swój namiot.” Daniel-Ange

To tu się gromadzimy na codziennej Eucharystii, modlitwie brewiarzowej, czy modlitwie osobistej.

„Jako do pierwszego miejsca prowadzi się do kaplicy zaproszonych i odwiedzających, by pozdrowić Pana domu. Lubimy również zasiedzieć się tam w godzinach wolnych.” Daniel Ange

„Aby stać się istotą miłosierną dla swoich braci, trzeba doświadczyć wierności Boga w modlitwie. Połóż swoją głowę na piersi Jezusa. Usłysz odbijające się wołania, krzyki twoich braci, które dotrą do ciebie przechodząc przez własne Serce Boga. Zbliżając się do płonącego krzewu zobaczysz Boga, który widzi swój lud. Usłyszysz Boga, który właśnie słucha swoich dzieci.” Daniel-Ange

 

Podczas roku w Szkole mieszkamy w 2-3 osobowych pokojach. Niestety, warunki nie pozwalają na to, by każdy miał swój własny pokój.  Dziewczyny i chłopcy mieszkają oczywiście oddzielnie. Staramy się, by pokój był naszą enklawą, celą zakonną. Dlatego nie wchodzimy do cudzych pokojów. Wszystko po to, by uszanować czyjąś prywatność i specyficzny czas, który przeżywamy w ciągu tego roku w Szkole. Innym miejscem, w którym często się wspólnie gromadzimy jest kuchnia.
Tam część z nas stawia na początku roku pierwsze kroki w gotowaniu. Przygotowywanie posiłków nikogo nie omija. Często wspólne gotowanie jest okupione radością i śmiechem.  Staramy się także ten czas oddawać Panu, powierzając Mu nasze talenty i wspólnotę.

„Do kuchni po przyjściu z pracy można zawsze pójść, zjeść sobie zupę, albo zrobić zapiekankę w mikrofalówce – jest to standard, z majonezem jeszcze. No i zawsze toczą się tam takie rozmowy, bardzo takie… zwyczajne można powiedzieć, że niemal rodzinne, na zasadzie: Co słychać w pracy, jak minął nam dzień? Można się czasem wyżalić, że ktoś tam w pracy na odcisk nadepnął na przykład, albo że coś się nie udało, albo że coś się właśnie udało. Takie zwyczajne…” Marta, DŚ 4

Chcemy doświadczać w Szkole w radosnej prostoty życia. Dlatego nie dążymy do przepychu i bogactwa. Musimy troszczyć się o dom, sprzątać go, robić potrzebne zakupy. Wszystko na miarę naszych możliwości czasowych. Ale jest to dobre doświadczenie przydatne w późniejszym życiu. Czujemy się tu gospodarzami.

dom_lodz_02

„Czasem ciekawym jest czas pustyni każdego dnia, kiedy wychodzimy do szkoły, czy pracy, kiedy schodzimy z czwartego piętra i idziemy do swoich obowiązków. I tutaj doświadczam też cały czas niesamowitej takiej specyfiki przeżywania tego czasu – kiedy cały czas ja należę do wspólnoty, i jestem we wspólnocie, i przeżywam to chrześcijaństwo swoje w ten sposób, nie zmieniam się w kogoś innego wychodząc stąd – a jednocześnie spotykam się z ludźmi, którzy są zupełnie z innych kręgów… I tam mogę normalnie zaistnieć, spotkać się z nimi. Tam też Pan Bóg przychodzi przez nich, tam też poznaję życie trochę z innej strony. To jest też zdrowe dla nas wszystkich, że spotykamy się też z innymi osobami, że mamy zawsze szerszą perspektywę, że Pan Bóg często bardzo pokazuje nam różne rzeczy poza wspólnotą i to, co tu przemodlimy, to tam też możemy doświadczyć trochę na żywo tego, jaki jest świat, jacy jesteśmy my, jak Pan Bóg działa w innych ludziach, jak On przez nich nas nawraca. Moc doświadczeń tego czasu. I potem znowu – przychodzimy tutaj, żeby spotkać się z tymi, którzy tak jak my zdecydowali się przeżyć ten rok w ten sposób. Znowu jest modlitwa, znowu oddajemy to Panu Bogu, czego doświadczyliśmy w ciągu dnia.” Dominik, DŚ1